Znów zabiorę głos starego frustrata: jeży się włos na karku jak słyszę sformułowanie "nauka huny".

Nie w sensie, żeby mi przeszkadzało uczenie się lub kogoś huny. To z oczywistych przyczyn jest zupełnie odwrotne. Chodzi o unaukawianie światopoglądu huny oraz innych "duchowych" "ezoterycznych" "psychologicznych" teorii i systemów.

Od samego startu jest to pozycja "Mój świat wewnętrzny jest obiektywną, naukową rzeczywistością .. twój jest subiektywnym, przesądem". Wiem, zdarzało się kiedyś używać takiego sfromułowania odruchowo kopiując zachowania innych. Przepraszam.

Kwestia podstawowa:, termin "naukowy" tyczy się bardzo wąskiego wycinka i metodologii badań i ich potwierdzania, z kolei huna tyczy się doświadczeń wewnętrznych i subiektywnych. W tym kontekście termin "nauka huny" sugeruje spójny obraz świata, potwierdzalny metodą badań oraz termin ów jest wabikiem na serfujących na wzburzonych falach życia:

Ot, istnieje naukowa metodologia na to byś jako facet, wzbogacił się należnie, spłodził żonę, zbudował dziecko i posadził dom, czy też jako kobieta znalazła faceta, który zarówno da się owinąć wokół palca, jak i stonuje rozchwiane estrogenami emocje, oraz okaże się wdzięcznym dawcą genów i wsparcia dla przyszłego potomstwa.

To oczywisty mit. I oczywiście jako mit zawiera ziarno prawdy pt. kahuna to odpowiednik tytułu eksperckiego doktora/profesora, a kolejny związany z huną termin kupua, szaman, uzdrowiciel obejmował całość dostępnej wiedzy psychologicznej i terapeutycznej.

Co w sumie sprowadza się do powiedzenia zgodnie z hawajskim przysłowiem:

A'ohe pau ka 'ike i ka halau ho'okahi.

Cała wiedza nie jest nauczana w jednym domu/szkole. A w dobie dostępu do internetu i wielu źródeł informacji staje się to tym aktualniejsze. Ucząc się huny warto sięgać do różnorodnych źródeł: psychologii, socjologii, historii, fizyki, kognitywistyki, językoznastwa, hipnozy i hipnoterapii medycyny klasycznej,coachingu, nlp, różnych form terapii i psychoterapii, biologii, i wielu innych. Włącznie z wykraczaniem poza sferę "jedynie słusznych form terapi, autoterapii, filozofii sukcesu" i szukaniem innych źródeł i inspiracji.

Ja to wprost określam: idee są narzędziami. Kształtują nasze przeżycia wewnętrzne i zewnętrzne.

80% z huny, to umiejętność korzystania z idei w ten sposób(20% to samodyscyplina pozwalająca wdrażać wybrane idee w życie).

Bliżej nlp określiłbym to jako umiejętność posługiwania się dynamicznymi modelami czy metaforami świata, a bliżej ogólnonaukowego światopoglądu "roboczymi hipotezami".  I to jest dość specyficzne podejście, bo obłożone dodatkowym ciężarem: TRZEBA MYŚLEĆ.

Może będzie prościej to podejście na przykładzie, weźmy tradycyjny drobiazg pt "mana jako bioenergia" czy też "świat jako energia".

Przy zwyczajowym powszechnym podejściu uprawomocniania jakiejś wizji świata, zwykle można być ZA lub PRZECIW., pojawiają się pytania "Czy bioenergia instnieje ?" oraz z drugiej strony "czy bioenergoterapeuci to zwykli naciągacze? ". Kto ma rację, kto będzie większym krzykaczem...kto ma większą wiarę i misję zbawienia drugiej strony..

Podejście szamańskie(tak często nazywam hunowate) jest bardziej pragmatyczne: Who cares ? Kogo to obchodzi?

Innymi słowy liczy się zupełnie inny zestaw pytań: "Do czego mogę użyć idei bioenergii?" lub "do czego mogę użyć idei świata jako energii?" "W jakich sytuacjach to jest przydatne?" "W jakich sytuacjach przeżywanie i działanie zgodnie z tym to bzdura?"

I przychodzą inne odpowiedzi i dalsze pytania: mogę wykorzystać to do wzbogacenia przynajmniej czasami swojego przeżywania świata, sprawdźmy jak to można wykorzystać do poprawy samopoczucia i kierowania sobą, hm, co się stanie, gdy w ten sposób będę z kimś pracował? a co jeśli pójdziemy dalej? może da się to odnieść do związków: jak odczuwając i myśląc zgodnie z ideą "świata jako energii" będę postrzegać zachowania. Co się stanie gdy zacznę dbać o równowagę energetyczną w związku? A może "energia" i skupienie uwagi na odczuwaniu zgodnie z tym modelem pozwoli mi lepiej rozmawiać z ludźmi, wpływać na przebieg konwersacji, bardziej intuicyjnie prowadząc ją tam gdzie chcę?

Przy okazji: "Postrzeganie, przeżywanie i skupienie na wymiarze energii" a "mówienie, że postrzegam, gestykulowanie jakbym postrzegał" to są dwie różne sprawy. Kiedy i jak, w jakich okolicznościach mówienie o tym jest przydatne? i dla kogo?.

To daje zupełnie inny punkt odniesienia, włącznie z odnoszeniem się do innych "wyznających coś". Jako "szaman" mogę równocześnie prowadzić werbalny coaching i harmonizować energię w tym co sie dzieje, czemu nie? skoro jedno ułatwia mi drugie?

Z drugiej strony, w tych samych ideach, gdy ktoś bawi się w wymuszanie ideologii, kontrolę zachowań, przesyca te idee własnym lub cudzym strachem, ala "hej masz brudną aurę, moze weźmiesz kilka zabiegów, a jeżeli nie będziesz oczyszczać 5 czaskry od spodu zgodnie z moimi zaleceniami, to ta klątwa i złe myśli sąsiadki wykończą twoje ciało". I podobne własne głupoty przemyca jako prawdę objawioną to jeśli chodzi o mnie zanosi się na burzę:

You must install Adobe Flash to view this content.

Comments:

You must be logged in to leave a reply. Login »